Nawet nie chce mi się liczyć ile kremów przetestowałam. Balsamy z Rossmanna, kremy z apteki, „ujędrniacz" z telezakupów za 150 zł, który pachniał jak pasta do zębów. Zawsze to samo: dzień-dwa skóra miękka, a potem wraca do punktu wyjścia. OLEA zamówiłam z nastawieniem „pewnie kolejna ściema". Po dwóch tygodniach codziennego wcierania w ramiona przesunęłam palcami po skórze i nie czułam tej bibułki. Po prostu gładka, jędrniejsza skóra. Nie piszę że to cud. Ale to pierwszy produkt, który robi to co obiecuje.
Przywróć gładkość skóry
i pachniej nieodparcie. Naturalnie.
„Uwielbiam, że jest zrobiony z prawdziwych organicznych olejów, więc naprawdę nawilża skórę i daje ten miękki, rosisty blask."
„Moja skóra nie czuła się tak od moich dwudziestek — cokolwiek w nim jest, to działa naprawdę. Moje córki też teraz go używają!"

Natychmiast ujędrnia i nawilża skórę naturalnymi składnikami
Większość olejków do ciała szybko znika, pozostawia tłusty film albo po prostu nie robi wrażenia. Olea Jedwabisty olejek do ciała wnika w Twoją skórę, dostarczając intensywne nawilżenie i niezbędne składniki odżywcze do wszystkich jej warstw.
Korzyści, które rosną z czasem
Prawdziwa zmiana wymaga czasu. Każdy tydzień buduje na poprzednim, odsłaniając gładszą, jędrniejszą skórę, którą widzisz i czujesz.
Zastrzeżenie: Wyniki mogą się różnić. Powyższe etapy opierają się na opiniach zweryfikowanych klientek Olea, ale nie gwarantują identycznych rezultatów. Widoczne zmiany zależą od regularności stosowania, stanu skóry i stylu życia. Większość klientek zauważa zmiany w ciągu 4 tygodni, a pełne efekty po 30–90 dniach codziennego stosowania.
Sześć olejów. Ani kropli wody.
Zwykły balsam to w większości woda — wyparowuje, zanim skóra zdąży cokolwiek z niego wziąć. Tutaj każdy składnik zostaje w skórze.
Często zadawane
pytania
30-dniowa gwarancja zwrotu pieniędzy

Kochany przez kobiety.
Zauważany przez innych.
Prawdziwe historie kobiet, które chciały
czuć się nieodparcie — i tak się stało.

Moja skóra jest jędrniejsza i jedwabiście gładka. Kocham ten olejek, a mąż uwielbia nową mnie! Od lat nie nosiłam bikini, ale czuję się o wiele pewniej w swojej skórze. Zostanę z nim na zawsze.

To zdecydowanie poprawiło teksturę i wygląd mojej skóry, szczególnie na górnych partiach ramion, czyli tam, gdzie najbardziej chciałam zobaczyć zmianę! Jestem pod ogromnym wrażeniem i będę używać dalej.
Dlaczego Olea® działa,
gdy wszystko inne zawiodło?
olejki
Niezależne oceny specjalistów
Specjaliści mogą otrzymywać próbki produktów i nigdy nie otrzymują wynagrodzenia za przesłanie ocen. Dowiedz się więcej
Nawilżająca formuła, która wzmacnia barierę ochronną skóry
Podoba mi się, że ten olejek do ciała wykracza poza podstawowe nawilżanie. Zawiera witaminę E, która pomaga utrzymać naturalną barierę skóry. Według badań, witamina E może działać jako antyoksydant na skórze, pomagając chronić ją przed codziennymi...
Pokaż więcej
Łagodzi suche i szorstkie partie dzięki masłu shea i kakaowemu
Szorstka skóra na łokciach, kolanach i goleniach to częsty problem moich pacjentek, zwłaszcza w chłodniejszych miesiącach. Uważam, że ten olejek do ciała od Olea może być świetną opcją na te problematyczne partie, ponieważ zawiera zarówno masło shea, jak i...
Pokaż więcej
Nie tylko go kochają.
One to czują.
Prawdziwe kobiety opowiadają, jak OLEA zmieniła ich skórę, samopoczucie i sposób, w jaki są zauważane.
Od dwóch lat nie założyłam nic bez rękawów. Kardigany, żakieciki, narzutki. Nawet w sierpniu. Bo ramiona wyglądały jak u kogoś 20 lat starszego. Córka kupiła mi OLEA na urodziny w marcu. Wcierałam codziennie wieczorem po kąpieli. W czerwcu poszłam na wesele kuzynki w sukience bez rękawów. Nikt się nie gapił. Nikt nie komentował. Bo nie było na co. Dwa miesiące i coś, co uważałam za nieodwracalne, po prostu się poprawiło. Nie zniknęło na 100%, ale na tyle, że przestałam o tym myśleć.
Normalnie nie piszę opinii, ale muszę. Używam OLEA od 5 tygodni. Wczoraj wieczorem mąż mówi: „Ewa, coś ładnie pachniesz. I dobrze wyglądasz, coś zrobiłaś ze skórą?". 28 lat małżeństwa, ten człowiek nie zauważa kiedy zmieniam fryzurę. A tu nagle zauważył skórę na ramionach. Nie jestem osobą, która się łatwo wzrusza, ale popłakałam się w łazience. Ten olejek nie cofnął mi lat, ale sprawił że znowu ktoś na mnie patrzy. I to akurat ta osoba, na której mi zależy.
Muszę odnieść się do jednej rzeczy bo to był mój główny strach: TŁUSTOŚĆ. Kiedyś kupiłam olejek do ciała i po nałożeniu musiałam iść pod prysznic jeszcze raz, bo czułam się jak oblana olejem do smażenia. Pościel do prania, piżama do prania. Myślałam że z OLEA będzie to samo. A tu proszę: wchłania się dosłownie w minutkę. Nakładam, ubieram białą koszulkę na noc, a rano zero plam, zero tłustych śladów. Ubieram się do pracy po nałożeniu i totalnie zapominam że cokolwiek na siebie dałam.
Mam 62 lata. Pewnego ranka spojrzałam na wewnętrzną stronę ramion i zobaczyłam ręce mojej mamy. Dosłownie. Ta cienka, pomarszczona, „papierowa" skóra. Nie wiem kiedy to się stało. Synowa namówiła mnie na OLEA. Powiedziałam jej: „Kochanie, w moim wieku żaden krem nie pomoże". Kupiła mi i tak. Minęło 6 tygodni. Skóra jest wyraźnie gęstsza i mniej pomarszczona. Nie, nie wyglądam na 40 lat, bo to byłoby kłamstwo. Ale znowu widzę swoje ręce, nie mamy. I to mi wystarczy.
Kupowałam dla efektu na skórze, a zapach okazał się bonusem którego się nie spodziewałam. Wanilia z lawendą, ciepła, elegancka. Nie „ciasteczkowa", nie jak perfumy z Pepco. Taki zapach jaki chciałabyś mieć na sobie wychodząc na kolację. W zeszłym tygodniu w poczekalni u lekarza kobieta obok zapytała czym pachnę. Pierwszy raz od lat ktoś obcy zwrócił na mnie uwagę pozytywnie. Drobna rzecz niby, ale poczułam się znowu zauważona.
Wahałam się ponad miesiąc. Dodawałam do koszyka, usuwałam, czytałam recenzje, znowu dodawałam. „Kolejny drogi olejek, kolejne wyrzucone pieniądze". Głównie dlatego że kiedyś wydałam kupę kasy na krem z telezakupów, który robił tyle co balsam z Biedronki. Napiszę krótko: gdybym mogła cofnąć czas, zamówiłabym od razu zamiast tracić te tygodnie wahania. Jest gwarancja 30 dni zwrotu. Nie ma automatycznego obciążania karty, nie trzeba niczego anulować. Zamawiasz raz, dostajesz raz.
Menopauza mnie najechała jak pociąg towarowy. Uderzenia gorąca, noce bez snu, a na dokładkę skóra, która z dnia na dzień stała się sucha, cienka i „krepowa" na brzuchu i udach. Jakby ktoś podmienił mi ciało w nocy. Przez rok smarowałam się wszystkim po kolei. Oliwka, kokos, drogeryjne balsamy. Tymczasowy efekt i tyle. Z OLEA po trzech miesiącach skóra na brzuchu wygląda jak moja sprzed kilku lat. Gęstsza, mniej pognieciona, znowu normalna. Menopauzy nie cofnę, wiem o tym. Ale odzyskałam kawałek siebie, którego mi brakowało.
Szyja, dekolt i ta pionowa bruzda między piersiami od spania na boku. Każda kobieta po 55-tce wie o czym mówię. Przez lata nosiłam tylko golfy i bluzki pod szyję. Nawet na wakacjach. Wcierałam OLEA co wieczór na szyję i dekolt, delikatnie masując. Po 5 tygodniach ta bruzda jest płytsza. Nie zniknęła, ale jest wyraźnie mniej widoczna. W niedzielę założyłam bluzkę z dekoltem V. Pierwszy raz od może 4 lat. Szczegół niby, ale dla mnie to dużo.
Piszę jako lekarz: jestem z zawodu nieufna wobec kosmetyków obiecujących „ujędrnienie". Większość to ładne słoiczki z przeciętnym składem. Koleżanka dała mi OLEA, a ja wzięłam żeby udowodnić jej, że to marketing jak każdy inny. No i co? Po 6 tygodniach stosowania na dekolcie i ramionach poprawa nawilżenia i elastyczności jest widoczna gołym okiem. Skład sprawdziłam, olejki dobrej jakości, bez wypełniaczy. Nie piszę tego bo mi ktoś płaci. Piszę bo polecam to teraz pacjentkom w okresie menopauzy.
Krótka recenzja od kogoś kto nienawidzi olejków: kupiłam, nałożyłam rano po prysznicu, ubrałam jasną bluzkę, pojechałam do biura. Po 8 godzinach? Zero tłustych plam, zero lepkiego uczucia, skóra miękka cały dzień. Spodziewałam się śladów na bluzce jak po każdym innym olejku. A tu nic, kompletnie nic. Wchłania się i tyle, nie czujesz go na sobie. Zamawiam drugi.
Piszę głównie dla tych, które jak ja miały traumę z firmami obciążającymi kartę co miesiąc. Miałam taką sytuację z kremem z reklamy, 3 miesiące walki o anulowanie subskrypcji. Dlatego pytanie nr 1 przed zamówieniem OLEA: czy da się kupić jednorazowo i czy nie ma pułapki? Odpowiedź: tak, kupujesz raz i tyle. Później sama wzięłam subskrypcję, bo produkt mi się spodobał. Anulowałam bez problemu przez formularz w mailu, bez dzwonienia. Uczciwa firma. Samo to jest warte pięciu gwiazdek.
Uprzedzam: nie napiszę że po dwóch dniach skóra wygląda jak u 30-latki. Takim recenzjom sama nie wierzę. Piszę po pełnym miesiącu codziennego stosowania. Zmiany przyszły powoli, ale są. Skóra na ramionach jest jędrniejsza w dotyku, mniej „karbowana" na oko, dużo lepiej nawilżona. To nie Photoshop z reklamy, to realna różnica, którą widzę w lustrze i czuję palcami. Trzeba dać temu czas i być konsekwentną. Ale jak się jest? Działa.
Jeśli to czytasz, pewnie robisz to co ja 4 miesiące temu. Scrollujesz recenzje, szukasz haczyka, bo „tyle razy się zawiodłam że już nie wierzę w nic". Rozumiem Cię. Sama przeczytałam wszystkie opinie zanim kliknęłam „zamów". Ryzyko jest zerowe: 30 dni na zwrot bez pytań. Jeśli nie działa, oddajesz i koniec. Ale jeśli zadziała tak jak u mnie? Przestaniesz zakrywać ramiona i zaczniesz znowu lubić to co widzisz. Cztery miesiące temu sama w to nie wierzyłam. Teraz piszę tę recenzję w koszulce na ramiączkach.



